30 czerwca 2010

Matricaria chamomilla - Rumianek (nie)pospolity

Moje wspomnienie z dzieciństwa, jedno z najbardziej wyraźnych, to któraś msza niedzielna, wiosenna. Nie byłam w stanie zainteresować się misterium, które miało miejsce w kościele ponieważ zajmował mnie istny cud przyrody jaki widziałam na zewnątrz. Koło starego krzyża, postawionego kilkanaście lat temu w czasie misji, rosła wysoka, soczyście zielona trawa przeplatana wysokimi biało-żółtymi kwiatami rumianków. W tym całym obrazie, niemal jak na zawołanie impresjonisty, którego tylko przez pomyłkę nie było obok, igrały promienie słońca. Ot, zwykły spokojny obrazek małej wsi w której przyroda ciągle pozostaje zauważalna. 

Kiedy chodzę wśród pól na których rośnie - to mimo tego, że jest wtedy, w tym właśnie czasie i miejscu - chwastem, ogarnia mnie spokój. 
Nie jest to roślina szczególnie piękna, rośnie na polach, przydrożach i rozdrożach, porasta rozpadające się domy - może przez to właśnie jest mi taka bliska. Bo ja też lubię drogi, podróże i to stare i zniszczone. I tak jak rumianek - naprawdę nie wymagam od życia zbyt wiele.

Mimo iż tak pospolity działa niezwykle dobroczynnie - likwiduje bowiem migrenowe bóle głowy na które zdarza mi się cierpieć kiedy za mocno zatęsknię za spokojem łąk i zapachem jaki wiatr przynosi z pól w czasie żniw.

Przepis na herbatkę leczącą ból głowy i czasami tęsknotę:
Do rondelka wlewamy 0,5 l wody i gdy się zagotuje wrzucamy garść kwiatów rumianku (suszonych lub świeżych). Gotujemy na wolnym ogniu przez ok. 30 minut. Odcedzamy, słodzimy miodem akacjowym, dodajemy kilka listów suszonej mięty.

Kiedy zobaczyłam ten wzór na papierze ryżowym od razu pomyślałam o polnych rumiankach, swobodnych bukietach zbieranych prosto z łąki, które wywołują większy zachwyt niż misternie układane najpiękniejsze bukiety.

Tutaj papier posłużył za ozdobę pojemnika na CD/DVD. Przetarte krawędzie, wzór wzbogacony szablonem z wykorzystaniem masy szpachlowej pokolorowanej swobodnie, lekko przetartej. Lakier matowy.



Read More

29 czerwca 2010

Rubus saxatilis - jeżynowe wakacje


Mój ulubiony owoc sezonowy to jeżyny. Uwielbiam kolor owoców jeżyny, ich połysk w mocnym słońcu. Delikatny zapach lasu kiedy zanurza się twarz w dłoni pełnej nazbieranych niedawno owoców... Dzień wypełniony spokojnym wiatrem, spacerem do lasu po to wrócić do domu, opłukać owoce wydobywając intensywny kolor ukryty pod warstwą kurzu polnej drogi. Zagnieść ciasto na tartę - czy może być bardziej letnie ciasto niż tarta na kruchym spodzie wypełniona słodkim smakiem jeżyn, zapachem wanilii i cynamonu? Nie wiem czy macie swój ulubiony przepis na tartę jeżynową, ale mój jest właśnie taki - prawdziwa tarta jeżynowa musi pachnieć mocno wanilią i delikatnie cynamonem, między jeżynami koniecznie muszą się znaleźć posiekane orzechy laskowe. Ciasto jest słodkie, pełne owoców rozpływających się w ustach...
A tartę wyjętą z piekarnika, najlepiej podać na... jeżynowej tacy :) w towarzystwie owocowej herbaty, tak aby poczuć się rodzinnie i miło w towarzystwie najbliższych, którzy sięgają po kolejne kawałki ciasta :)



Taca powstała właśnie ze wspomnień dzieciństwa i lata. Najpierw pokryłam ją rozwodnioną farbą w kolorze fioletowym i bardzo mocno przetarłam całość tacy świecą. Przy bieleniu metodą suchego pędzla pięknie uwidocznił się rysunek drewna!



Pocieniowana bardzo delikatnie, tylko aby dodać lekkiej nutki rozmycia i melancholii. I mocno postarzona kropeczkami. 



Te kropeczki i postarzanie kocham w decoupagu najbardziej. Tak jakby przedmioty mówiły o tym, że piękno tkwi również w starości a czas, który przemija pozostawia w nas swój widoczny ślad.





Read More