24 listopada 2010

Wieszaki ślubne...z okazji ślubu

Najbardziej lubię robić przedmioty z myślą o konkretnych osobach, wydarzeniach.  Lubię widzieć, że ktoś myśli ciepło o kimś, szuka czegoś wyjątkowego, specjalnego, że komuś zależy, że chce przesłać moc pozytywnych emocji. W świecie, który mnie otacza zdarza się dużo zła, smutków, przykrości. Ktoś odchodzi, ktoś kogoś rani, przechodzi obojętnie wobec cierpienia. Więc otwieram swoje serce jak dziecko, pragnę chłonąć to co najlepsze, to co pozytywne, co napędza, daje wiarę i siłę do codzienności.

Wieszaki zrobiłam dla pewnej uroczej znajomej, koniecznie miały być truskawkowe. Z radością zanurzyłam się w truskawkach tej jesieni, radosne i żywe kolory działały ożywczo. Wieszaki to prezent dla pewnego młodego małżeństwa, mam nadzieję, że się spodobają. Mam nadzieję, że kiedy będą na nie patrzyli będzie do nich płynęła cała moc sympatii i dobrych emocji :)





Read More

22 listopada 2010

Decoupage Garden likes Facebook

Choć dotychczas zawsze starałam się pisać o swoich produktach i emocjach, które motywowały ich powstanie, dziś uznałam, że napiszę też coś o otoczce, którą chciałabym stworzyć wokół Decoupage Garden.
Uwielbiam tworzyć, odnajduję się w tym co robię. Mogę powiedzieć, że lubię to, co robię i lubię patrzeć na uśmiechy, które w Was te moje przedmioty powodują. Chcę się doskonalić, tworzyć rzeczy coraz lepsze, ciekawsze, przekazujące więcej emocji by Wasz uśmiech trwał jak najdłużej, by osoby przez Was obdarowane czuły ciepło i emocje, które chcecie im przekazać.

Chciałabym również dotrzeć do jak największej liczby osób, wzbogacić ich życie moimi przedmiotami. Stąd moje pytanie czy może i prośba: dołączcie do mnie na Facebooku - od dziś możecie. Możecie polubić mój profil na Facebooku, na którym stopniowo będę wprowadzać coraz więcej nowości i niespodzianek. Możecie też polubić dowolną z moich notek/produktów przez przycisk Like pod każdą z notek. Decoupage Garden to prócz pasji - ciężka praca, która nie ma sensu bez Was i Waszych uśmiechów.



I've always tried to write here only notes about my emotions which motivated me to create each product. Today I felt that it's about time I wrote about all the stuff that's happening around Decoupage Garden.
I love to create, I fit in with what I'm doing and I feel that I can honestly tell that I like what I'm doing. I simply can't resist that heart-warming feeling that accompanies your each and every smile I see when you receive my products. But I don't want to lay down and stop here - I still feel I can and want to get better - to create products that provide you with that smile for as long as it's possible, for it to spread to all the people you give presents that come from Decoupage Garden.

I'd love to reach as many people I can to enrich their lives with items with soul and feelings. Therefore I have a question or request even: please, join me on Facebook; you can now - it's right besides this note on the right. Share Decoupage Garden with your friends, like me there while I work hard on providing you with more ideas and surprises there.
Besides fun and passion, Decoupage Garden is work and more hard work, each and every day - it's completely senseless without you.
Read More

11 listopada 2010

Czas, kiedy świat pachnie śniegiem-bombki choinkowe, cz. 1/ Time when the world smells like snow - Christmas bauble, part 1

Boże Narodzenie to dla mnie jako dziecka czas wyjątkowy. Wraca we wspomnieniach i starych zdjęciach. Mam na nich dwa kucyki i jeszcze nie noszę okularów. Mam pyzatą buzię i troszkę przestraszony wzrok. Noszę białą bluzkę z pomponami i łowickim haftem. Do tego kraciastą spódniczkę. I białe, ciepłe rajstopy. Mikołajem był mój tata. Strój św. Mikołaja uszyła potajemnie Mama. Przebierał się w czerwony płaszcz, twarz poczerniał kawałkiem węgla. Mówiłam mu wierszyk albo "Ojcze nasz" żeby pokazać że byłam grzeczna. Z wielkiego worka wyjmował opakowane prezenty i ja dawałam odpowiedniej osobie. Na fotelu siedziała moja prababcia, którą pamiętam ze wspólnych chwil wycinania łowickich kogutów i tworzenia misternych ozdób z bibuły i słomy. Kilka dni przed Wigilią to czas słodkich zapachów: kręconego maku, smażonych jabłek z cynamonem, skórki pomarańczowej, którą dodawano do ciasta. Na starej stolnicy, której używamy do dzisiaj Babcia zagniatała ciasto na pierogi. Podkradałam kawałki i kładłam na starej kuchni smażąc sobie placuszki. I ubieranie choinki. Zawsze pachnącej i prawdziwej. Stare ozdoby - dziewczynka w łowickiej spódnicy, łańcuchy, które lepiłam z papierów kolorowych. Ogromne pudła znoszone były ze strychu, odwijane z papierów i zapomnienia. Ścieraliśmy z nich kurz. Przychodziła Babcia i z nitki robiła zawieszki do cukierków, które zawsze obowiązkowo musiały wisieć na choince. Największymi łasuchami byłam ja i Dziadek i potajemnie je podjadaliśmy, ukrywając się przed sobą nawzajem. Światełka choinkowe, zapach ciepłych potraw, obecność Rodziny, łamanie się opłatkiem, serdeczne życzenia płynące z serca. 
To święta Rodziny, tego, że jesteśmy razem, że razem prowadzimy się nawzajem przez życie. Boimy się i cieszymy. Pomagamy sobie poradzić sobie z obawami i niepewnością. Myślę o starej bombce choinkowej - dziewczynce w łowickim pasiaku, która zawsze wisi na naszej choince... Przy każdej kolacji wigilijnej napełnia mnie wdzięczność za to, że wszyscy znów się spotkaliśmy...


Moje tegoroczne bombki są skromne, brak na nich brokatów, licznych ozdób i dodatków. Brak Mikołaja, brak śniegu. 




Jest bombka z łowickim wzorem, dla mojej Prababci, za to że nauczyła mnie fascynacji przeszłością i od dzieciństwa kształtowała wrażliwość na piękno w najprostszej postaci.


The first one is a gratitude-bauble decorated in Lowicz-style for my great-grandmother: for the fascination with the past she taught me and shaped my childhood with sensitivity for beauty hidden in simple forms.









Są bombki z kolędnikami dla mojej Mamy. Z podziękowaniem za wszystkie Pasterki na których byłyśmy razem. Za pokazanie mi wartości, dzięki którym wiem co jest najważniejsze. Za szacunek do tradycji, który zrozumiałam dzięki niej.


The other bauble is with the singing carolers for my Mom - with thanks for all the midnight mass on which we were together and for showing me the values so that I know what's most important in life. For the respect for tradition which she helped me to understand.






Jest bombka z Czerwonym Kapturkiem, dla mojego Dziadka, którego nie miałam szansy poznać a który pisał piękne listy i wiersze. Wieczorami przy lampie naftowej czytał książki. Prosty rolnik z Mazowsza. Każdy dzień zaczynał od modlitwy na polu. Wszyscy mówią, że jestem do niego podobna, tak jak on kocham słowo pisane, przy lampce biurkowej czytam książki wieczorami.

The last one is with Red Riding Hood, for my grandpa, whom I did not have a chance to meet but given his beautiful letters and the poems I read, I feel I know him very well. For the common-soul, little bit of physical similiarity and especially for the affection towards letters and books we both share, which for him meant reading the books with an oil lamp and starting each working day with a prayer on the open field.







For the child in me, Christmas is a special time of year. 
It comes with memories and old photos - where I have pony hair and I'm not wearing glasses yet. I have chubby face, a bit freightened stare and I'm wearing white blouse with pompoms with Łowicz embroidery, plaid skirt and white, warm tights.

My father acted as Santa wearing his apparel my Mom made secretly - he dressed his red coat and used a piece of coal to blacken his face and I had to recite a poem or tell a prayer to prove I've been a good, polite and modest girl. I've been given wrapped up presents from a big bag which I had to give to proper person. On the chair sat my great-grandmother, whom I remember for the moments when we were creating intricate decorations from tissue paper and straw. 

And a few days before Christmas it was a time of sweet scents: twisted poppy, fried apples with cinnamon, orange peel, which was added to the dough. There was an old pastry board, which we are still using, which Grandma used to do dough dumplings. I snuck and grabbed pieces and laid them on the old kitchen frying the fritters. 
And finally - dressing the Christmas tree, always fresh, smelling and true. Decorated with old ornaments - the girl in a Lowicz-style skirt, chains made from the colored paper. 
Huge boxes were lifted from the attic unrolling the paper and bringing them back from the dusty oblivion. Grandma used a thread to create hanger for sweets, which always had to hang from the Christmas tree. 
The biggest gourmands were me and Grandpa, secretly eating them and hiding it from each other. Christmas lights, the smell of warm food, the presence of every member of the family, the breaking of the wafer an greetings from the heart. 

This is the holy time for the Family. It's a sign that we're together, that together we are leading each other through life. Sometimes we are afraid and on other times we are happy and cheerful. We help each other to cope with the fears and uncertainties. I think of the old bauble hanging on the Christmas tree - a girl in a stripey Lowicz-style skirt, which always hung on our Christmas tree ... On every Christmas dinner I feel filled with gratitude for the fact that we all met again. 

My baubles are modest this year, they lack brocades, various ornaments and accessories. There's no Santa and they even lack the snow.
Read More