2 czerwca 2011

Decoupage użytkowy czyli jak to jest, że szewc chodzi bez butów ;)

Do tej pory w moim własnym mieszkaniu nie miałam w zasadzie żadnej rzeczy, która w moim dekupażowym warsztacie powstała. Miałam za to sporą ilość rzeczy "do zrobienia i ustawienia w odpowiednim miejscu jak już będą zrobione". Do furii doprowadzało to mego małżonka, zwłaszcza, że rzeczy te - z niemożności postawienia w tym jednym jedynym miejscu zmieniały swoje położenie i, co tu dużo mówić, walały się po naszym, niewielkim mieszkaniu. 
Ławkę do przedpokoju zakupiłam już dawno. Na początku bojowe zadanie czekało mego męża, który stanął przed zadaniem skręcenia ławy (i wypowiedział przy tym kilka niecenzuralnych słów ;). W salonie rozpostarłam wielką folię, na niej ustawiłam ławkę i pomalowałam pierwszy raz. Po tygodniu zdobyłam się na przetarcie rantów świecą.



Read More