12 lipca 2013

Lawendowo mi...

Ach te pola pachnącej lawendy, lawendowe woreczki, wianuszki, mydełka, ciasteczka...Coś magicznego jest w tych niepozornych kwiatuszkach, że tyle ludzi uwielbia lawendę. W tym roku na balkonie zasadziłam słuszną ilość 10 krzaczków, kwitną sobie przepięknie a ja podlewając je zanurzam dłoń w liście i wdycham ten subtelny zapach. Lawenda na nerwy, niespokojne myśli, odstrasza mole i złe sny. Jakiś czas temu wyciągnęłam ze skrzyni wełniak ślubny mojej babci, który pieczołowicie przechowywany roztoczył prześliczny lawendowy zapach. Po wielu latach spędzonych w skrzyni znalazł swoje miejsce w mieszkaniu codziennie przypominając mi czasy w których wszystko było dobrze. Założony na manekinie otoczony ususzoną lawendą w woreczkach. Złe myśli nie mają dostępu do przeszłości. Babcia sama utkała wełniak dla siebie i swoich córek. Z opowiadań wiem, że rozkładała w mieszkaniu warsztat tkacki, który zajmował calutką powierzchnię małego domku. Gdzieś jeszcze jest poupychany w pokojach w których nikt już nie mieszka. Coraz bardziej samotny ten domek się staje. Postawiony dawno temu trwa niezmiennie mimo zmian mieszkańców. I on jest zmęczony ogromną ilością wspomnień, która w nim zalega. Powoli chyli się utrudzony pamiętaniem coraz większej ilości ludzi, którzy odeszli. Znów myśli powędrowały bezwiednie. Wzieło mnie na wspomnienia, może dlatego, że w poniedziałek Twoje imieniny Wujku...a ja spędzę je przy Twoim grobie. Znów powróci przeszłość i każdy jej drogi i kochany fragment

Ale nie o tym miało być. Miało być o lawendowych ciasteczkach, które upiekę z zasuszonych lawendowych kwiatów, o wianuszkach i małych bukiecikach. I o tym komplecie...więc pora zacząć...

W decoupage z lawendą mi jakoś nie po drodze, może dlatego że większość wzorów opatrzona i nic do tej pory  nie zagrało we mnie. Do czasu kiedy przyszły nowe papiery Rossi i ten wzór na prześlicznym kremowym tle zdobył moje serce. Papiery mają dość sporą gramaturę więc nadają się raczej do oklejania po całości niż wycinania ale pracuje się z nimi łatwo i przyjemnie.  Jak zaczęłam pracować to od razu zrobiłam komplet. Pomalowałam farbą kokosową do mebli, bardzo kredową i matową w dotyku, przeszlifowałam, krawędzie poprzecierałam pastą postarzajacą Umbra Pentartu. 
Taca zabezpieczona jest lakierem Hard Varnish Heritage a jej boki i pozostałe przedmioty pięknie pachnącym waniliowym woskiem bezbarwnym Stamperii. Wszystkim którzy lubią satynowe wykończenia polecam ten wosk, wciera się łatwo i świetnie zabezpiecza przedmioty.






12 komentarzy

  1. Aniu,cudowne przecierki.Dobór odcieni-rewelacyjny!Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Aniu, powiedz proszę, czy lakier flugger z czasem żółknie? bo lakierowałam syntilorem i okazało się,ze on żółknie po dłuższym czasie, akrylowe też...Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ cudny zestaw:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Aniu, jak zwykle pięknie! :)
    buziaki z Krakowa

    OdpowiedzUsuń
  5. Komplecik cudny !!!
    Pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczny komplecik , proszę pokaż wełniak ...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajnie wygląda ten zestaw :)bardzo lubię lawendowe motywy pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń